środa, 30 lipca 2008

GDZIEŚ NA CZARNYM LADZIE III

Sen o dzieciach ulicy…

Afryka jest jak sen, który każdego dnia zaczynam śnić od nowa. Jest jak drugi dom, bo nie sposób nie czuć sie tu jak u siebie. Rzeczywistość tutejsza to jakby cofnąć czas do początku XX wieku… odświętne ubrania zakładane przez chłopców tylko na Msze św., bose stopy nawet w zimny i deszczowy dzień, piłki ze szmat i sznurka (sa rewelacyjne do gry), śpiew i ogólna radość z najdrobniejszych rzeczy: słów, pozdrowień, uśmiechów, pogłaskania po głowie… tak niewiele trzeba, aby życie uczynić świętem…

Nam Europejczykom daleko do tego, czego doświadczali nasi dziadkowie, czego teraz doświadczają Afrykańczycy. Mimo ubóstwa materialnego są bogaci w to, co my już dawno utraciliśmy – radość życia w zgodzie z naturą.

Obserwuje naszych chłopaków w czasie wspólnej wieczornej modlitwy pod rozgwieżdżonym niebem, pośród nocnego śpiewu ptaków, odgłosów cykad, zapachów kwiatów. Ich skupione twarze, zamyślenie, złożone ręce – to właśnie w tych pozbawionych rodziców dzieciakach obecny jest Bóg w najprostszy, a zarazem najbardziej realny sposób. Ileż dzieci takich jak oni jest teraz na afrykańskich ulicach, nie dano im szansy na normalny rozwój… można powiedzieć, że nasi chłopcy są szczęściarzami, mają dach nad głową, trzy posiłki dziennie, ubrania i to, co najważniejsze - poczucie bezpieczeństwa.

Dziś rysowaliśmy z nimi obrazki, by zaczepić je w pokoju nauki, który w niedzielę staje się kaplicą. Chłopcy malowali samoloty, samochody, kościół, zwierzęta, kwiaty i drzewa, ale żaden z nich nie namalował domu… Jedna z wolontariuszek szkicowała chłopakom obrazki do pokolorowania, ale żaden z nich nie sięgnął po rysunek domu…

Często zastanawiam się jaki obraz ojca, matki, rodziny mają ci chłopcy. Wiem, ze spora część z nich nie zna swoich rodziców – zmarli na AIDS albo opuścili ich jeszcze w dzieciństwie. Co czuje kilkuletnie dziecko pozbawione ciepła najbliższych? Co czuje nastolatek, który zmuszony jest dorastać samotnie? Jaki obraz ojcostwa przeniosą w swoje dorosłe życie? Jaka będzie ich przyszłość?
Zbyt wiele pytań… zbyt mało odpowiedzi…

Życie nie jest grą fair play… kiedy chłopcy proszą cię o to, byś pouczyła ich walca, kiedy po raz kolejny ściskają twoje dłonie mówiąc po polsku: “jak sie masz?”, “dobranoc” trudno opisać co dzieje się wtedy w sercu… życie nie jest fair…

Gosia i pozostali na Czarnym Ladzie

1 komentarz:

Wojtek pisze...

Dziękuje za ta relację, która pozwoliła mi poznać to co tam się dzieje, co mniemam dzieje się wśród tych ludzi. Dziękuje za twoją obecność pośród nich.